RSS

czwartek, 24 marca 2011

"Jak w niebie" Marc Levy


 Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Oto moje drugie spotkanie z pięknookim Marc'iem Levy. 
"Jak w niebie" jest książką łatwą, przyjemną i pełna słodyczy mimo że bohaterka występuje tutaj jako duch ciała leżącego w śpiączce. Lauren jest piękną młodą lekarką uwielbiającą swoją pracę, pacjentów. Bywa jednak zmęczona po długotrwałych operacjach, dyżurach etc. Właśnie wraca po takiej harówce do domu, przed sobą ma jednak wolny weekend, podczas którego ma spotkać się z przyjaciółmi. Po paru godzinach snu wyjeżdża cała w skowronkach, jest wcześnie rano, droga pusta, ptaki budzą się ze snu i nagle ...buch, bach... uderzenie w słup, samochód owija się wokół niego jak precel. Z Lauren uchodzą reszki życia.  Jakim cudem po długotrwałej reanimacji zaczyna oddychać. W szpitalu, pogrążona w głębokiej śpiączce, trwa z uporem przy życiu.
Arthur, młody wzięty architekt wynajął piękne i wypieszczone przez Lauren jej mieszkanie. I tam się spotykają i co dziwne tylko on ją widzi, później może nawet jej dotknąć. Dziewczyna - duch nabywa umiejętności łapania, dotykania, znajdowania się tam, gdzie właśnie chciałaby się znaleźć. Jest to wszystko bardzo ważne, bo między człowiekiem i duchem rodz się miłość. I wszystko było by dobrze gdyby nie to, że lekarze namówili matkę Lauren na wyrażenie zgody na eutanazję dziewczyny.
Arthur i Lauren muszą coś wymyślić, aby temu przeszkodzić. I jako, że jest to komedia romantyczna, to wymyślają. Chłopak co prawda sprawia wrażenie faceta niespełna rozumu, gdy rozmawia sam ze sobą, obejmuje powietrze, szykuje kolację dla dwóch osób, niemal porzuca pracę. Wciąga w swój pomysł Paula, przyjaciela, który co prawda jest przerażony stanem umysłu Arhura, jednak mu pomaga.
Jak to się wszystko kończy, nietrudno się domyślić....
Co mnie urzekło w tej książce (poza oczami autora)? 
Powieść jest naszpikowana pięknymi, mądrymi zdaniami. Tylko brać je na własność i stosować.
"... każdy ma swój świat! Najważniejsze, żeby zapuścić korzenie w glebie, która nam odpowiada"    s.76
***
"Rozpoznać szczęście, kiedy leży u twoich stóp, mieć odwagę i zdecydować, by pochylić się, chwycić je w dłonie... i zatrzymać. To mądrość serca. Madrość, która jest tylko logiką, to mało"    s. 75
***
"Nie ma rzeczy niemożliwych, tylko nasz ograniczony umysł uznaje pewne zjawiska za niepojęte i nierealne. Często trzeba rozwiązać wiele równań, by przyjąć nowy sposób rozumowania. To kwestia czasu i możliwości ludzkiego mózgu..." s. 173 
***
"Skoro nie można przeżyć wszystkiego, ważne jest, aby przeżyć to, co najistotniejsze, a każdy z nas za najistotniejsze uważa coś innego"    s. 81  

Na podstawie książki nakręcono film. Zdaje się , że w ubiegłym tygodniu można było go obejrzeć w TVP ( nie oglądałam, bo najpierw chciałam przeczytać książkę ) 

Levy Marc : Jak w niebie. Warszawa : Albatros, 2006, 215 s. 

9 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ale CIę wzięło :)

Isabelle pisze...

Bardzo lubię ten film :) Nie wiedziałam,że powstał na podstawie książki... muszę się rozejrzeć ;)

MONIKA SJOHOLM pisze...

Nie wiedziałam, że jest film na padostawie tej ksiażki- czytałam ''jak w niebie'' oraz druga część''jeszcze się spotkamy'' czyli dalsze perypetie bohaterów-2 część podobała mi się o wiele bardziej.

mpoppins pisze...

Monika
i znowu kusisz, muszę poszukać II części :))

mpoppins pisze...

Isabelle, jednak książka chyba lepsza, więcej w niej emocji ( monologi wewnętrzne)

mpoppins pisze...

niebieska
sama się sobie dziwię ;)) to chyba jednak wiosna. Zupełnie nie mam ochoty na poważniejsze rzeczy. A dzisiaj pożyczyłam kolejną Ahern.

Anonimowy pisze...

Właśnie przeczytałam " Krainę zwaną Tutaj " ale nie jestem zachwycona , mam nadzieję że inne książki Ahern są ciekawsze . Ciekawa jestem oczywiście co pożyczyłaś :)
Wiosna zniechęciła mnie do czytania , chcę spać tylko ....

mpoppins pisze...

"Kraina..." jest dziwną książką. Ile razy o niej myślę zawsze mam wątpliwości. Koleżanka była nią zachwycona, a ja średnio. Tyle tylko że my tak mamy - gdy ona się zachwyca książką, ja jestem sceptyczna i odwrotnie. A pożyczyłam "Dziękuję za wspomnienia" Najpierw jednak skończę czytać "Wszystko czego nie zdążyliśmy powiedzieć". Na razie nie mam zdania o tej książce. Zobaczymy jak się rozwinie.

Daria pisze...

Pamiętam, że jak dla mnie to był nr 1 wakacji kilka lat temu. Ile tam było cytatów, które mi się tak mocno podobały! Muszę ją jeszcze raz przeczytać, choćby dla samych cytatów, żeby je sobie potem zapisać w zeszycie. Film widziałam jakieś 2, 3 lata później, całkowicie nieświadoma, że to na podstawie tej książki. I byłam miło zaskoczona, podobało mi się :)

Prześlij komentarz